Plany odłożone na później

Rozpisaliśmy z kumplami plany na wycieczki i zdobywanie szczytów KGP na okres luty – maj. No i co? No i byliśmy dwa razy, przed ogłoszeniem, wiecie czego, a dla potomnych: epidemii koronawirusa i wywoływanej przez niego choroby o trudnej do zapamiętania nazwie COVID-19.

Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby to choróbsko tak nazwać. To przypomina nazwę planety, gwiazdy, albo asteroidy, która została odkryta, albo też miałaby się zderzyć z Ziemią w 2019 r. Jako nazwa choroby jakoś do mnie nie przemawia. I to tak istotnej. Cholera, malaria, ospa, odra, ebola – da się zapamiętać, ale COVID-19…

No dobra, w każdym bądź razie, przez epidemię, a właściwie związane z nią obostrzenia przełożyliśmy wyjazdy na lato (oby do tej pory wszystko się skończyło). W sumie biorąc pod uwagę to co się dzieje w Polsce, Europie i w ogóle na świecie, to przełożenie wycieczek jest najmniejszym problemem. Teraz jest to kwestia – oby przeżyć.

Życzę więc wszystkim dużo zdrowia, odporności, cierpliwości, odnalezienia pasji, które można uskuteczniać w domowym zaciszu. Nie dajcie się niecierpliwości i ochocie wyjścia z domu. Ja wiem, że unikając ludzi – można. Problem w tym, że w wielu przypadkach nie da się ich uniknąć. Chyba, że mieszkacie gdzieś na wsi, albo na osiedlach przy lasach, parkach… w każdym bądź razie w miejscach, gdzie da się innych ominąć szerokim łukiem.

I mimo zaleceń władz, kupcie albo uszyjcie sobie maseczki do użycia w przypadku konieczności pójścia po zakupy czy gdzie tam musicie. Z dwóch powodów: po pierwsze wirus długo nie daje objawów swojej obecności, więc właściwie nie wiecie czy jesteście chorzy. Po drugie, nie wiecie czy osoby, które spotykacie są chore, a takie maseczki zawsze trochę chronią. I może właśnie Wam się przydarzy (chociaż nie będziecie o tym wiedzieć), że dzięki niej unikniecie zarażenia.

W każdym bądź razie ja uważam, że warto ich używać. Podobnie jak jednorazowych rękawiczek. Także w sklepach.

Dużo zdrowia.