Koty i takie tam

Zrobiło się zimno i znowu trzeba uważać. I nie mam tu na myśli ślizgania się czy ochrony przed zimnem (jeszcze nie, choć dziś rano temperatura zaszalała i pokazała +3 stopnie C), tylko koty. Co prawda nie musimy się obawiać, że nas zaatakują, ostatecznie są tylko spokrewnione z tygrysami, ale o ich zdrowie. Ostatnio zauważyłem, że kilka łazi po parkingu i korzysta z okazji, jak przyjedzie jakiś samochód, żeby się pod nim schować i pogrzać trochę. Ponoć, podobnie do kun, lubią się też wpychać od spodu i siedzieć pod maską, co może skończyć się nie tylko szkodami w samochodzie, ale i upieczeniem futrzaka. Warto więc zerknąć pod spód przed wyjazdem i przynajmniej postukać w maskę, bo może coś stamtąd w popłochu wybiegnie 😉

Ostatnio Dziecko oglądało na YouTube rzeczy wykonane przez drukarkę 3d i już chciało marudzić, żeby mu taką kupić, ale ceną ostudziłem zapędy (na szczęście moje Dziecko ma racjonalny stosunek do życia i wie, co znaczy sformułowanie „za drogo”). Nie jest to już co prawda zupełna nowość, ale jeszcze nie są na tyle tanie, żeby można było sobie je dowolnie kupować. Poza tym przypuszczam, że samo programowanie to też nie takie hop-siup. Za to może to być interesujący przedmiot do nauki jego obsługi w szkole, która przy okazji ma większe możliwości zakupu niż ja. Wkrótce zebranie z rodzicami. Może warto poruszyć ten temat…

Przy okazji Dziecko nabrało ochoty na robienie sweet-foci, kręcenie filmów i wrzucanie tego wszystkiego do sieci, bo koledzy mówią, że można na tym zarobić. Nieważne, że nikt z jego znajomych na tym nie zarobił, ani nikt bezpośrednio nie zna takiej osoby, ważne że ponoć można. Co za chora moda. Chwalić się wszystkim i liczyć jeszcze na to, że inni będą poświęcać swój czas na oglądanie twojego życia i lubienie, lubienie, lubienie… „idę do kuchni zrobić kanapkę” – lubię, lubię, lubię + komentarz: „super, że potrafisz”… „ubieram buty” – lubię, lubię, lubię + komentarz: „ojej, jakie fajne”… „myję głowę” – lubię, lubię, lubię + komentarz: „ale fajna piana”… Masakra, a kiedyś myślałem, że pojawienie się komórek ogłupia ludzi i odbiera im prywatność, ale zdaje się, że prawdziwą tragedią była „rewolucja smartfonowa”. Ludzie żyją w sieci i stają się kompletnie nieodporni na krytykę, nie potrafią rozmawiać inaczej jak wyrażając jednozdaniowy zachwyt lub krytykę. Nie, nawet nie krytykę – po prostu nienawiść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.