Kuny kontra samochód

Kuny kontra samochód, czyli raz wygrywamy, a raz nie. Dla mnie to problem z cyklu never ending story. Kiedyś zawsze parkowałem w garażu, więc nie miałem pojęcia, że można mieć jakieś problemy ze zwierzętami. Ale kilka lat temu przeprowadziliśmy się. Niestety teraz dysponuję tylko miejscem postojowym, co na początku nie podobało mi się ze względu na lakier, który szybciej się niszczy od słońca i mrozu, oraz ze względu na akumulator w zimie, a później… A później znalazłem kawałki jakiejś dziwnej tkaniny koło samochodu. Po dokładnych oględzinach okazało się, że to wyściółka spod maski. Była podrapana i pogryziona, a na silniku było pełno śladów łap. Na początku sądziłem, że jakiś kot mi tam włazi, ale okazało się, że sąsiedzi widzieli kuny spacerujące po parkingu. Przetestowałem chyba wszystkie zabezpieczenia, o których wyczytałem na forach. Okazało się, że żadne domowe sposoby zapachowe nie działają. Działa tylko środek na kuny i to tylko wtedy, gdy wyściółka jest często (co dwa tygodnie) spryskiwana.  Bo wyściółkę oczywiście wymieniłem. Ostatnio niestety jedno spryskiwanie przegapiłem i już mam dziurę. Na szczęście nie za dużą, ale jednak. W zasadzie sama wyściółka to nie jest zasadniczy problem. Problemem jest to, że te piękne zwierzątka buszują wśród samochodów wchodząc pod maskę i nikt nigdy nikomu nie zagwarantuje, że przeciskając się wśród fajnych kabelków i rurek nie zapragną kiedyś czegoś przegryźć, a ząbki mają niezłe. I na drodze może być niezły zonk. Zwierzaki są pod ochroną, więc polowanie na nie odpada.

Czy ktoś może wypróbowywał elektroniczny odstraszacz? Jest sobie urządzenie, które piszczy i ponoć odstrasza koty i kuny. Ale czy na pewno? Jeśli przeczyta to ktoś, kto wypróbowywał, będę wdzięczny za pozostawienie info w komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.